Kalina Olejniczak, dziennikarka Portalu Samorządowego, pyta dyr. Grobelnego o jego wizję kierowania Biurem ZMP. Czy będzie kontynuował działania prowadzone przez ostatnie 35 lat przez „legendarnego” dyrektora Andrzeja Porawskiego?
- Zawsze każda organizacja potrzebuje zmian i co jakiś czas trzeba je wprowadzać. Andrzej Porawski na pewno również wdrażał zmiany przez te 35 lat - co jakiś czas pojawiały się modyfikacje. Natomiast przed miastami stoi dziś kilka bardzo ważnych wyzwań. Najpoważniejszym jest to, co dzieje się w demografii i jakie skutki przyniesie to w wielu miastach. W związku z tym powiększą się jeszcze różnice między nimi.
Wiele miast zacznie przeżywać bardzo poważne problemy - wręcz egzystencjalne. W pewnym sensie będą to problemy „być albo nie być” tych miast. Dotyczy to oczywiście także obszarów wiejskich, ale my jesteśmy Związkiem Miast Polskich i będziemy musieli zabiegać przede wszystkim o miasta. W związku z tym musimy dostosować nasz sposób działania do tych wyzwań, które pojawiają się wśród miast - do tego zróżnicowania. Będziemy musieli kierować inną ofertę wsparcia do miast w dobrej sytuacji, inną do tych w średniej, a jeszcze inną do tych w bardzo trudnej.
Na pewno więcej czasu musimy poświęcić na wymianę doświadczeń między miastami, żeby mogły się od siebie wzajemnie uczyć. Miasta oczekują jednak też - i to jest obszar, który wymaga ciągłego wzmacniania - poprawy naszego lobbingu i bardziej skutecznych działań legislacyjnych. Mamy bowiem nieodparte wrażenie, że widzimy więcej problemów krajowych niż rząd. Nie mówimy tylko o problemach miast, ale o problemach kraju jako całości. Czasami to my sygnalizujemy rządowi, że pewne problemy, które już widzimy w życiu lokalnym, zagrażają Polsce i powinny być rozwiązywane na poziomie krajowym, a nie pojedynczego miasta. Od tego jest Związek Miast Polskich, więc z pewnością musimy bardzo silnie wzmocnić cały obszar naszej lobbingowo-legislacyjnej działalności.
W rozmowie wybrzmiewa też mocno wątek przyszłości polskich gmin. Czy grozi im likwidacja w związku z problemami z depopulacją? Związek w ostatnich tygodniach przytacza tezę ekspertów, że miasta są przeskalowane, że problemy demograficzne sprawiają, że coraz częściej myślimy o łączeniu gmin, zmianie struktury funkcjonowania samorządu. Red. Olejniczak pyta Ryszarda Grobelnego, co to może oznaczać w praktyce?
- Na pewno jest tak, że musi istnieć pewien potencjał, żeby świadczyć usługi publiczne. Jeśli ten potencjał jest zbyt mały, usług po prostu nie da się dostarczać. Powiem bardzo brutalnie: jeśli w jakimś mieście nie urodziło się żadne dziecko, to za siedem lat nikt nie pójdzie tam do szkoły podstawowej. W związku z tym nie da się świadczyć usług oświatowych, bo nie będzie odbiorców. I te usługi trzeba będzie organizować na większym obszarze.
Dlatego mówimy o kilku kluczowych elementach. Po pierwsze - współpraca między samorządami, między różnymi strukturami, także z przedsiębiorcami i instytucjami. Współpraca będzie jednym z najważniejszych słów najbliższych lat. Po drugie - strategia i świadomość działania. Nie możemy tego puścić na żywioł, bo wtedy obudzimy się w rzeczywistości, która nie będzie nam odpowiadać. Po trzecie - instrumenty polityki, które będą wzmacniać państwo. Samorządy są elementem państwa i muszą je wspomagać. Musimy się z tym przekazem przebić, ale też mieć zaplecze analityczne. Taki dział w ZMP istnieje i jest dość silny, więc trzeba zacząć szerzej pokazywać wyniki analiz.
Czy to oznacza wchłanianie mniejszych gmin przez duże ośrodki?
- Powiem tak: mówiłem o współpracy, ale obawiam się, że jeśli jej nie będzie, to niektóre gminy mogą zostać zlikwidowane. Albo nauczą się współpracować, albo znikną. I nie chodzi o wchłanianie w sensie konfliktu, tylko o utratę racji bytu.
Jeśli liczba mieszkańców jakiejś gminy spadnie do 200-300 osób, to jakie są jej szanse na utrzymanie urzędu, szkoły, systemu pomocy społecznej czy infrastruktury wodociągowej? Przypomnę, że w historii Polski mieliśmy już przypadek likwidacji gminy z powodu problemów finansowych. Może się zdarzyć, że takich przypadków będzie więcej. Lepiej byłoby temu zapobiegać albo przeprowadzać takie procesy świadomie, a nie zdawać się na bankructwa.
Możemy powiedzieć, że pewne rzeczy już się dzieją w legislacji. Dyskutowana jest ustawa o zrównoważonym rozwoju miast, która wprowadza nowe instrumenty współpracy między samorządami. Jeśli te instrumenty zadziałają, być może uda się lepiej świadczyć usługi publiczne. Jeśli jednak nie, to może pojawić się konieczność zmiany struktury administracyjnej kraju - co będzie trudne i konfliktogenne. Ma to pewne plusy, ale też wiele minusów. Trzeba pamiętać, że samorządność to nie tylko sprawne świadczenie usług. To także odpowiedzialność obywateli za swoje otoczenie. Samorząd to nie tylko burmistrz i radni - to mieszkańcy. A likwidacja gminy oznacza ograniczenie ich wpływu na rzeczywistość.
Tego jako samorządowcy nie chcemy. Dlatego musimy szukać rozwiązań - zarówno legislacyjnych, jak i praktycznych instrumentów wsparcia. Jeśli ich nie znajdziemy, może się okazać, że pójście na żywioł doprowadzi do bankructw niektórych samorządów.
Zachęcamy do przeczytania całej rozmowy na portalsamorzadowy.pl